УКР   РУС   POL
Logo szkoły Romana Borsuk

Psychoarcheologia

Zygmunt Freud pewnego razu  powiedział, że nie tę naukę nazwali archeologią. Oczywiście, że pod prawdziwą archeologią on pojmował naukę, którą przywykliśmy nazywać psychologią. Trzeba oddać należne autorowi psychoanalizy - on wiedział, o czym mówił, ponieważ termin "psychologia" absolutnie nie odpowiada treści tego zakresu wiedz, którym zajmuje się ta nauka. Psychologia - to, w dosłownym tłumaczeniu z greckiego, "słowo o duszy". A co wiemy o duszy? I w ogóle co to jest dusza?

Psychologia, w rzeczywistości, to nauka, badająca przyczyny ludzkiego postępowania, to jest ten całokształt programów wewnętrznych, który zmusza nas w tych lub innych okolicznościach urzeczywistniać właśnie taki, a nie inny wybór.

Nie jest tajemnicą, że przytłaczającą większość takich programów ulokowana jest w podświadomości, i o tym już nieraz mówiliśmy. A ot skąd oni tam wzięli się, te programy?

Charakter każdego człowieka ma dwa źródła napełnienia, które mniej więcej w jednakowej ilości dostarczają podświadomości programy dla realizacji.

Pierwsze źródło - to doświadczenie życiowe. To ta szkoła życiowa, lekcje której powinniśmy pobierać, by stawać się lepszymi i mądrzejszymi. Stajemy się? Nie zawsze.

Chodzi o to, że większość znań, które przychodzą do nas z doświadczeniem, nie są naszymi znaniami. Wybitną część z nich otrzymujemy od pokoleń starszych. Nas wychowują i uczą, i ten proces rozciąga się na długich kilkadziesiąt lat, a u niektórych ludzi nigdy i nie kończy się. Bez tego nigdy byśmy nie mogli orientować się we wszystkich arkanach stosunków między ludźmi.

Lecz cały paradoks polega na tym, że większa część wiedzeń, którą otrzymujemy w dzieciństwie od dorosłych, także do tych ludzi nie należy. One są pozyskane przez nich od ich poprzedników, a tamci, z kolei otrzymali ich od swoich przodków.

Dlatego powstaje pytanie, w jakim stopniu te wiedzę są adekwatnymi do tych okoliczności, w których żyjemy, ludzie ХХІ stulecia?

Oczywiście, coś w drodze gubi się, coś przybywa, lecz łańcuszek nie przerywa się nigdy. A dlatego przeważana część tych wiedzeń o życiu, które posiadamy, ukształtował się jeszcze w okresach kamienia łupanego, bo i wcześniej. Już nie pojmiemy przyczyn wielu z naszych szablonów zachowania, a przyczyny te znajdują się w dalekiej od nas zamierzchłej przeszłości. Tak, na przykład, u większości ludów świata istnieje tradycja gościnności. Koniecznie częstujemy gości, a jeżeli sami idziemy do kogoś z wizytą, to bierzemy z sobą jakieś przysmaki, by ugościć przyjaciół. Wspaniały obyczaj, lecz przyczyny jego powstawania mają swoje korzenie wcale nie w życzliwości naszych przodków i w trosce o wędrownych. Wszystko jest o wiele bardziej prozaiczne. świat naszych przodków był zamieszkały poza ludźmi, jeszcze i różnego gatunku demonami, zjawami i duchami przodków. Wszyscy ci nieludzcy i czasami bardzo szkodliwe istoty byli we wszystkim bardzo podobnymi do ludzi, z wyjątkiem jednego: oni nie używali ludzkiego pokarmu. By sprawdzić, kto przed tobą, duch lub człowiek, trzeba było takiej istocie zaproponować kromkę chleba. Jeżeli zje - znaczy, człowiek, a jeżeli nie - to... Jednym słowem witając drogich gości chlebem-solą, proponujemy im tym samym udowodnić, że oni to ludzie, a nie przybysze z "tego świata".

Każdy z nas jest sumą wiedzeń długiego łańcuszka własnych przodków, ich doświadczeń, ich stosunku do życia. Mianowicie oni, ci przodkowie, stworzyli równo połowę tego, co uważamy swoim charakterem. No, czym nie materiał dla archeologa?

Ot i wynika, że przeszłość (a co my o niej wiemy?) rządzi naszą teraźniejszością i tworzy naszą przyszłość.
Ale część tej przeszłości, która rządzi nami, znajduje się znacznie głębiej, aniżeli pamięć pokoleń. Drugie źródło napełnienia charakteru znajduje się w naszych genach.

Zupełnie niedawno była ukończona praca nad dekodowaniem zestawu genów człowieka. Praca ta spowodował więcej pytań, niż dała odpowiedzi. Okazało się, że tylko jedną trzecią genów organizmu ludzkiego ma stosunek do przekazywania informacji o budowie ciała. A pozostałe?

Jaką informację przechowują inne nosiciele informacji dziedzicznej?

Póki możemy tylko domyślać się, jakie bezcenne skarby znajdują się w archiwach naszej pamięci genetycznej. A że one znajdują się tam, wątpliwości być nie może.

Jeszcze w końcu minionego stulecia zostało udowodnione, że pod wpływem przeżytych emocji geny ludzkiego organizmu zmieniają swoją strukturę. Te zmiany, w początku minimalne i nieznaczące, mogą gromadzić się i stawać się "punktem uruchomienia" wielu chorób. A to oznacza, że emocjonalne czynniki są najmniej znaczącymi dla powstawania mutacji genetycznych, aniżeli czynniki zewnętrzne. Dla ludzkiego organizmu to ma szczególne znaczenie, ponieważ człowiek, w porównaniu z innymi żywymi stworzeniami jest istotą o wiele więcej emocjonalną. Emocje kierują nie tylko naszym zachowaniem, lecz również naszą fizjologią i przy tym na poziomach głębinowych.

Mutacje genetyczne są wewnętrznym mechanizmem doboru naturalnego. Wśród przedstawicieli rodzaju pozostają przy życiu ci, kogo mutacje genetyczne najbardziej dopasowały do środowiska.
W ciągu ostatnich kilku dziesiątków tysięcy lat człowiek żyje w środowisku sztucznie przez niego zaś stworzonym. Tę środowisko nazywamy cywilizacją i zrozumiałym jest, że zasady przeżycia w tym środowisku różnią się od tych zasad, które są obecnymi w przyrodzie.

Dlatego logicznie byłoby założyć, że geny "człowieka cywilizowanego" przechowują i przekazują w spadku informację o wzorach emocjonalnych reakcji na te lub tamte bodźce zewnętrzne. A jeżeli tak, to zupełnie możliwym jest to, że w genetycznych archiwach zachowują się wspomnienia nie tylko o reakcjach emocjonalnych na określone wydarzenia, lecz również wspomnienia o samych tych wydarzeniach. Innymi słowami, zupełnie prawdopodobnym jest, że w naszych genach żyje mnóstwo wspomnień o tych wydarzeniach, uczestnikami których byli nasi przodkowie.

U każdego człowieka jest dwoje rodziców - matka i ojciec, a ot babci i dziadków już dwa razy tyle - czworo. Prababci i pradzidków jeszcze w dwa razy więcej - osiem, a tych, kto prapra... I tak dalej. Tyle u człowieka przodków. I każdemu z nich jesteśmy zobowiązani życiem.

Historia ludzkości z czasu ukazania pierwszych ludzi nowoczesnego typu liczy w przybliżeniu 100 000 lat. Długość życia zwyczajnego człowieka do niedawna nie przekraczała 40-50 lat. A teraz policz, ile pokoleń przodków zostawiły Tobie wspomnienia o swoim życiu?

Cała historia ludzkości znajduje się w genach każdego z nas!

Ta hipoteza objaśnia jakie funkcje wykonują te geny ludzkiego organizmu, które nie biorą udziału w kształtowaniu ciała. Oni kształtują charakter.

Ta hipoteza także objaśnia pewne zjawiska psychiczne, które w inny sposób wręcz niemożliwie objaśnić.  To te nasze cechy charakteru, skłonności, emocjonalne reakcje, które po prostu nie mogłybyśmy otrzymać z wychowaniem. W szczególności to dotyczy tak zwanych subosobowości. Subosobowość,  (ang. subpersonalіty) - psychologiczny termin, określający te elementy ludzkiego zachowania, które przyjmują się świadomością jak coś odrębne od siebie, jak również wewnętrzny obraz, przywiązany do tych elementów. Pewne subosobowości tworzą się w trakcie pozyskania doświadczenia i związane są z tymi  rolami społecznymi, które przyjmujemy w życiu. Tak, człowiek może być twardym kierownikiem w pracy i ustępliwym i skłonnym do kompromisów partnerem w pożyciu małżeńskim. Ale większość takich subosobowości związane są z informacją genetyczną, odziedziczoną od przodków.

W naszych genach spokojnie mogą godzić się wspomnienia średniowiecznego pirata, neolitycznego rolnika, pastucha-koczownika lub filozofa-skryby. Emocje, które wciąż przeżywamy, w pewne momenty czasu mogą aktywizować ta lub inne fragmenty pamięci genetycznej. I wtedy reagujemy na zdarzenia nieadekwatnie do czasu i okoliczności, w których one istnieją, a tak, jak powiedzmy, to zrobiłby nasz przodek, do którego ten kawałeczek pamięci należał. Obrazowo można powiedzieć, że w ten czas któryś z naszych przodków zabiera się do rozwiązywania naszych aktualnych problemów. I kto wie, kim on był w swoim własnym życiu - filozofem czy piratem?

Co więcej, nierozstrzygnięte problemy przodków kontynuują pozostawać naszymi problemami. Już było nieraz powiedziane, że człowiek jest istotą emocjonalną i żyje ze względu na emocje. Przyzwyczailiśmy się uważać, że emocje są naszymi reakcjami na otaczający świat. A jeżeli dopuścić, że od czasu do czasu emocje przodków, przebywające w naszych genach, uaktywniając się, wywołują w organizmie te "burze hormonalne", które zmuszają nas czegoś dokonywać, czegoś chcieć i do czegoś dążyć, niezależnie od otaczających okoliczności?
W takim razie należy wywnioskować, że nasi przodkowie nie tylko próbują rozwiązywać za nas problemy, a jeszcze i same te problemy powodują. Jest to bardzo ważne spostrzeżenie, ponieważ archeologia psychologiczna, o której mówimy, ma na celu  wyszukiwanie przyczyn problemów mianowicie dla tego, by te problemy rozwiązywać.

To może ukazać się nieco dziwnym, lecz kontaktując ze swoim średniowiecznym przodkiem-piratem, możemy nauczyć go cywilizowanemu życiu. A czemu my sami moglibyśmy się nauczyć u własnego przodka-filozofa? A co mogliby opowiedzieć nam naoczni świadkowie tych lub innych zdarzeń? Przecież, z całą pewnością, w kimś z nas żyją geny uczestników bitwy przy Grunwaldzie lub, na przykład, odkrycia Ameryki? Ile białych plam historii otrzymaliby w ten sposób swoje zabarwienie? A te wiedze, które straciliśmy w drodze do cywilizacji? Wszystko to mogłoby być odtworzone i przynieść nieocenioną korzyść ludziom, tym bardziej, że nowoczesna psychologia posiada wszystkie niezbędne dla tego środki.

Problem tkwi tylko w jednym. Wiedze, które przechowują archiwa genetyczne ludzkości, znajdują się tam we fragmentarycznej, rozsianej postaci. Wykorzystując metaforę, można powiedzieć, że archiwa genetyczne ludzkości to ogromne pudełko z puzzlami, ilość których grubo przekracza kilkadziesiąt miliardów. Wszystkie te pazlie są przemieszane przez tysiąclecia i nieprawdopodobne kombinacje genów naszych przodków: niektóre z nich dublują siebie nawzajem, niektóre nie zgadzają się w szczegółach, niektóre nawet przeczą innym i ułożyć z nich jednolity obraz jest bardzo i to bardzo trudno.

Trudno, lecz nie niemożliwie. A, przynajmniej, należy podjąć tę pracę.
 
Trening samopoznania
PSYCHOARCHEOLOGJA
ćwiczenia z pamięcią genetyczną
 
Trening Romana Borsuka " Psychoarcheologja" – jest możliwy tylko dla absolwentów kursu Basic Sol. Zadaniem go jest wyrobienie nawyków wykorzystania pamięci genetycznej. Ten dwudniowy (18-20 godzin) trening oparty jest na technikach aktywizacji pamięci genetycznej - regresjach wieku. Trening prowadzi autor.


Próbka: Metoda Silwy

Mapa strony
Chcesz być zorientowanym w naszych wydarzeniach?
Zarejestruj się na stronie oraz otrzymuj od nas listy.


Podstawowy Videokurs
Metody Silwy

Videokurs pozostał stworzony na podstawie długoletnich doświadczeń wykładania Metody Silvy przez Romana Borsuka.

Przyjaciele i partnerzy

International School of Investment and Finance
Pewnego razu napisałem napisałem list do Entoni Robbinsa. Odpowiedź przyszła tylko po 13 latach…

TM “DOSTUPNE ŻYTŁO”
Swój własny dom - proste rozwiązanie skomplikowanych problemów.

CENTRUM HARMONIJNEGO ROZWOJU "FORMUŁA MIŁOŚCI"
Nasze hasło - poznaj siebie i odkryj formułę własnej miłości. Nasza misja - chcemy zrobić życie jaskrawym, uświadomionym i zapełnionym miłością.

2007 - 2008 © Szkoła Romana Borsuka

Wykorzystanie materiałow strony
jest możlive tylko za zgody właściciela
i przy obecności posyłania
Wypracowanie obrazu strony:
Studja «Swój Styl»
Логотип Группы Neat Net Solution
Realizacja strony:
Grupa "Neat Net Solution"